Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Pozwolenia » Klany




Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zamknięty. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Czaszka Vartana
 Post Napisane: Cz sty 21, 2010 3:20 pm 
Offline

Dołączył(a): So mar 07, 2009 12:33 pm
Posty: 5
Klan Czaszka Vartana
Tag Klanowy: ≈CV≈
Styl Gry Klanu: Fabularny

Historia
Podczas niekończącej się tułaczce po północnych krainach, Alear zatrzymał się w mieście Zwanym przez okolicznych "Martwiejącą Perłą", gdyż niegdyś przed kilkoma laty mieścina była ważnym miejscem handlowym słynącym z połowu wielkich dorszy oraz smacznych śledzi. Zmęczony ciągłą ucieczką przed armią królewską postanowił oddać się w ich ręce, lecz nie bez walki. Ruszył wiec do portowego targu gdzie zakupił jakieś trucizny oraz kilka sztyletów. Już miał odchodzić gdy usłyszał za swymi plecami czyjś głos.
-Ej! Uszatku! Po jaką cholerę przylazłeś do ludzkiego miasta co? Nie boisz się śmierci? - Zapytał jeden z sześciu bandytów dzierżąc w ręku pałkę.
-Gówno cię to obchodzi ludzki psie! - Powiedział bardzo chłodno patrząc nań swymi krwisto czerwonymi ślepiami. Dwoje mężczyzn przełknęło ślinę powoli wyciągając za pasa buzdygany.
-Paczcie no chłopcy jaki opryskliwy jest ten nasz uszaty towarzysz. - Zakpił patrząc na swych kamratów, a następnie zbliżył się do czerwonowłosego i powiedział ostro. - Spieprzaj z mojego miasta odmieńcze bo inaczej... - Urwał czując ból w brzuchu.
Spojrzał powoli na rękę elfa wpychającego coraz mocniej ostrze sztyletu w swoje ciało.
-Srydja unin mor'ranr - Rzekł spokojnie elf w swoim ojczystym języku, co znaczyć miało "Spoczywaj w pokoju". Reszta ludzi szybko wyjęła swe bronie i rzuciła się na Aleara.
Używając truchła bandyty osłonił się przed ciosem pałki, a następnie wyciągnąwszy z niego swój sztylet pchną ciało na grubego chłopa, który przewrócił się pod ciężarem swego martwego kompana. Elf szybko odskoczył na bok, lecz nie zbyt zwinnie gdyż ostrze szabli rozcięło jego koszule raniąc go w pierś, jednak nie bardzo się tym przejął. Był w bojowym szale. Teraz nic co się ruszało nie było bezpieczne. Kilka chwil później było po wszystkim. Uliczka zalała się krwią i gdzie nie gdzie można było zobaczyć płynące kawałki ciał. Czerwonooki jeszcze zmiażdżył butem czaszkę martwemu człowiekowi, po czym słysząc jakieś kroki za sobą szybko wyciągną swój miecz.
-Spokojnie elfie. Nie mam żadnych złych zamiarów. Wręcz przeciwnie... - Rzekł dosyć wysoki, brodaty i śmierdzący zgniłymi śledziami pirat odziany w długi czerwony płaszcz oraz czarny kapelusz. - Nieźle walczysz kamracie. Jak cie zwą?
- Alear. Choć bardziej znany jestem pod przydomkiem Yami Galnori. - Rzekł chowając miecz do pochwy, lecz nie zdjął z rękojeści dłoni. Pirat otworzył szeroko oczy, a następnie rzekł z dziwnym uśmieszkiem na swej brudnej twarzy.
-Tyś to? No proszę. Zaszczyt mam gadać z żywą legendą. Elf, który wymordował swą rodzinę, a następnie około czterech tuzinów ludzi. Jeszcze cię armia nie złapała? Bo wiesz już w niektórych krainach powiadają żeś trup.
-Jak widzisz nie złapała mnie. Można wiedzieć ktoś ty?
-Ano. Jam jest Vartan. Kapitan statku pirackiego, który jako jedyny stoi w tym porcie. - Pokazał ręką na duży dwumasztowiec z bogatymi zdobieniami. - Wiesz... Trza mi ludzi do załogi gdyż ostatnio stoczyliśmy bitwę morską z tutejszymi stróżami prawa. Morze dałbyś się jakoś przekonać Alearze by dołączyć do naszej bandy? - Zapytał patrząc na niego swymi małymi czarnymi oczkami.
Elf chwile zastanawiał się patrząc na statek myśląc o całej ucieczce. Nie uśmiechała się mu dalsza ucieczka. Wiedział ze królestwo posiada bardzo silną armie lądową, a flota morska jest złożona z chłopów, których oderwano od pługa. Uśmiechną się paskudnie rozszerzając przy tym blizną przechodzącą przez jego policzek po czym powiedział.
-Dobrze. Ale pod jednym warunkiem. Zawieziesz mnie na koniec świata.
Pirat wybuchł głośnym rechotem po czym rzekł
-Co ty pleciesz? Nie ma czegoś takiego jak kraniec świata. To po prostu głupota i tchórzostwo istot z północy. Boją się płynąć i sprawdzić co jest za morzem. A powiadam ci jest tam o wiele więcej lądów i mórz niż na waszych lichych mapach.
-To świetnie się składa. Płynę z wami! I to w tej chwili.
-Wspaniale! - Krzykną radośnie brodacz, po czym poklepał przyjaźnie długouchego po plecach i dodał. - Więc chodź już wypływamy!
Alear był szczęśliwy, że w końcu ucieknie na dobre przed armią, bo z pewnością nie będą go szukać aż tak daleko. Dla nie poznaki zdjął swą koszulę i rzucił w kałużę krwi żeby gdy żołdacy ją znajdą pomyśleli, że nie żyje.
Kilka miesięcy był już na morzu. Banda składała się z dziesięciu istot różnorakiej maści. Wolfrani, bloodlani, dragonici, krasnoludzi, ludzie, elfy, a nawet jednego virvaena wulkanu. Podróż mijała bardzo spokojnie, co jakiś czas brodaty kapitan zmieniał kurs goniąc statki przewożące cenne rzeczy, aż nagle pewnego dnia zaczęło dziać się coś dziwnego. Vartan stał się tak miły dla elfa, że aż nie dobrze mu było, a załoga patrzyła na niego spode łba. Nagle pół-elf podszedł doń i powiedział.
-Zmieniamy znów kurs. Gacuś na bocianim gnieździe zobaczył jakiś statek. Zapewne przewozi złoto i mithril.
Elf milczał. Wiedział, że coś się święci, bo zbliżający statek wcale nie wyglądał na handlowy. Wziął od Altadora, elfickiego kamrata, lunetę i dokładnie przyjrzał się nadpływającemu kawałkowi drewna. Alear mocno zacisną palce na metalowej rurze, po czym krzykną wściekle.
-Vartan! Ty gnoju! Chcesz mnie sprzedać armii jak jakiegoś prosiaka?! - Szybkim ruchem wyciągną sztylet i przyłożył jego ostrze do gardła kapitana.
-Tak. A co myślałeś? Dziesięć milionów sztuk złota na drodze nie leży. Trzeba korzystać z każdej okazji! - Rzekł pół-elf przyparty do masztu. Załoga wzburzyła się i kilku wyciągnąwszy swe miecze rzuciło się na czerwonowłosego, lecz on był szybszy. Podciął gardło kapitana, po czym zatrzymał jedno ostrze, zaś drugie wbiło się w jego ramie.
- I co? - Zapytał chłodno. - Zabijcie mnie! No dalej! Ja nie dam się związać. O nie!
W tym samym czasie z przeciwka bezszelestnym krokiem podszedł Gacek, który miał w ręce tyle siły że kruszył kamienie, a następnie chwycił za łby dwóch mężczyzn i uderzył je o siebie łamiąc tym samym czaszki.
-Dawaj Al! - Krzykną wyciągając z jego ramienia miecz. a następnie ustawił się w pozycji bojowej czekając na ataki innych kamratów, lecz o dziwo nikt bić się nie chciał. bo każdy ze strachu w portki narobił. Nawet bloodlan, który tak bardzo był lojalny nieżyjącemu kapitanowi.
I Tak właśnie rozpoczęła się przygoda członków klanu Czaszki Vartana, którą nazwę zawdzięcza bielącej się czaszce przywiązanej do steru. Długouchy za sprawą swych wiernych kamratów stał się kapitanem i nazwał łajbę dźwięcznym imieniem Jasha, którą symbolizowała naga rzeźba elfki na dziobie.


Siedziba
Siedzibą piratów jest osada znajdująca się na najbardziej wysuniętej, na wschód, wysepce należącej do archipelagu, na morzu Nikhud, gdzie znajduje się niewielki port, w którym przycumowanych jest kilka statków (większość nie używana). Znajduje się tam też gospoda, gdzie nie milknie skoczna i wesoła muzyka oraz głośne krzyki piratów, oddających się przyjemnościom cielesnym. Wokół owego miejsca rozrywki są postawione niewielkie domki mające służyć jako schronienie dla wilków morskich, którzy mieli na tyle szczęścia i mogli zostać na lądzie, niźli wypłynąć w morderczy rejs.
Niewiele istot o tym wie, ale pod licznymi wzniesieniami, kształtującymi teren owej wyspy, wydrążone tunele, w których piraci składują swe bogactwa. Sale wypełnione po brzegi złotem oraz kamieniami szlachetnymi są pieczętowane przez uzdolnionych magów. Nawet gdyby osada została zniszczona, nikt nie mógłby się dobrać to skarbów, które piraci gromadzili przez lata.

Idee i cele
Najważniejszą ideą klanu jest zdobycie całkowitej władzy nad wszystkimi morzami i większymi miastami handlowymi, aby wciąż się wzbogacać i mordować. Tak. Mordowanie, grabienie i niszczenie statków to jest coś co Alear i jego zbóje lubią najbardziej. Wciąż żądny krwi elf pływa po morzach i oceanach mordując setki ludzi oraz grabiąc co popadnie by zaspokoić swe chore rządzę.

Warunki Przyjęcia:
-Załogantem może być każdy, gracz wykazujący chęć grania fabularnie.
-By zostać przyjętym trzeba przejść dwa etapy:
a) Przejść pozytywnie sesję z kapitanem (Alear id:695) lub innym członkiem klanu, lecz i tak będzie przez niego odesłany do kapitana by oficjalnie przyjął go do klanu oraz otrzymać rangę.
b) Zalogować się na forum klanu oraz wypełnić Kartę Postaci By móc już na samym początku wyeliminować osoby, które nie potrafią grać fabularnie.
-Gracz nie aktywny na forum zostaje wydalony bez żadnego ale.

Rangi:
Są one przyznawane za zasługi dla klanu oraz aktywność na forum gry lub przyznawane zgodnie z wykonywanymi obowiązkami na pokładzie.
Bosman
Cieśla pokładowy
Mag pokładowy
Zielarz
Alchemik
Medyk
Załogant/Majtek (Które tam kto woli.)
Nawigator
(Z czasem mogą się pojawić inne)

Mam nadzieje że moje podanie zostanie pozytywnie przyjęte.

Z poważaniem
Alear.


Ostatnio edytowano Cz sty 21, 2010 8:08 pm przez Alear, łącznie edytowano 3 razy

Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czaszka Vartana
 Post Napisane: Cz sty 21, 2010 5:32 pm 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt gru 12, 2008 12:45 am
Posty: 1245
Lokalizacja: Incubus
Pierwsza uwaga ogólna - popracuj nad interpunkcją, popraw błędy gramatyczne, ortograficzne i stylistyczne.

Merytorycznie natomiast:

Cytuj:
Podczas niekończącej się tułaczce po północnych krainach, będąc uciekinierem zatrzymał się w mieście Zwanym przez okolicznych "Martwiejącą Perłą"


Gdzie jest to miasto? Jeśli w Santic - a na to wskazuje fakt, że goni Cię Gwardia (czyli - kolokwialnie mówiąc - policja) - to chciałabym, byś określił dokładniej jego położenie. Aktualnie posiadamy jeden port, Claritine. Odnieś się do tekstu o tym dystrykcie, który znajdziesz na forum.

Cytuj:
Kilka miesięcy był już na morzu. Banda składała się z dziesięciu istot różnorakiej maści. Wilkołaki, wampiry, jaszczuroczłecy hobbici ludzie elfy. Nawet Vartan zwerbował na swą łajbę jedną driadę która cały czas siedziała pod pokładem.


W realiach Santic żadna z tych ras - poza ludźmi i elfami - nie występuje. Do zmiany.

Cytuj:
-Dobrze. Ale pod jednym warunkiem. Skierujesz statek na kraniec świata.
Pirat wybuchł głośnym rechotem po czym rzekł
-Co ty pleciesz? Nie ma czegoś takiego jak kraniec świata. To po prostu głupota i tchórzostwo istot z północy. Boją się płynąć i sprawdzić co jest za morzem. A powiadam ci jest tam o wiele więcej lądów i mórz niż na waszych lichych mapach.
-To świetnie się składa. Płynę z wami! I to w tej chwili.


Cały ten motyw pachnie mi Piratami z Karaibów.

Cytuj:
Alear był szczęśliwy że w końcu ucieknie na dobre przed gwardią bo z pewnością nie będą go szukać na końcu świata.


Gwardia to nie FBI i nie ściga po całym świecie. Działa tylko na terenie Królestwa, więc jeśli już coś z ramienia Santic mogłoby Cię capnąć poza nim, to chyba tylko armia.

Cytuj:
Siedzibą piratów jest niewielka wyspa Nikhud.


O Wyspach Nikhud można powiedzieć wiele, ale z pewnością nie to, że są niewielkie i na dodatek stanowią jedną wyspę.

Cytuj:
Ciesząca się największa flotą morską w Królestwie, jednak są to tylko statki handlowe i towarowe, toteż nie można owej wysepki nazwać równie wielkim sprzymierzeńcem militarnym.


Widzę, że usiłowałeś się podeprzeć krótką charakterystyką Wysp, którą wysłałam Ci naprędce. Cóż. Niegramatycznie sparafrazowałeś, a i niewielki ma to związek z Twoim klanem. Militarnym sprzymierzeńcem czego, mianowicie są Wyspy Nikhud? Santic oczywiście, nie Czaszki Vartana, jak sugeruje to zdanie. Poza tym Królestwo to synonimiczne określenie Santic, którego Nikhud częścią nia są. Przeredaguj to.

Poza tym, brakuje dość istotnej rzeczy:

Cytuj:
* spis co najmniej 5 graczy (wliczając w ich skład siebie) którzy będą wchodzili w skład klanu, oraz wyznaczy swojego zastępcę (należy podać również ich: płeć, poziom, rasę, profesję, ID oraz jeśli posiadają zdeklarowany charakter oraz wiarę ), listę członków należy uaktualniać za każdym razem gdy do klanu dojdzie jakiś gracz bądź z niego odejdzie, lub którekolwiek z podanych danych odnośnie członków klanu ulegnie zmianie.


Tak mówi prawo dotyczące klanów. U Ciebie takiej listy brak. Dopóki nie znajdziesz sobie kamratów, niestety pozwolenia nie dostaniesz.

_________________
Tako rzecze Szarańcza.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czaszka Vartana
 Post Napisane: Cz sty 21, 2010 7:16 pm 
Offline

Dołączył(a): So mar 07, 2009 12:33 pm
Posty: 5
Cytuj:
Gdzie jest to miasto? Jeśli w Santic - a na to wskazuje fakt, że goni Cię Gwardia (czyli - kolokwialnie mówiąc - policja) - to chciałabym, byś określił dokładniej jego położenie. Aktualnie posiadamy jeden port, Claritine. Odnieś się do tekstu o tym dystrykcie, który znajdziesz na forum.

Nie, nie. To nie jest Santic miałem na myśli krainy jeszcze bardziej wysunięte na północ. Jeśli trzeba to dopiszę ich nazwę.

Cytuj:
Cały ten motyw pachnie mi Piratami z Karaibów.

Może i pachnie, ale gdy to pisałem nie myślałem nawet o "Piratach z Karaibów". Chciałem przez to pokazać że tamte krainy są tak zacofane, że nawet nie wiedza co jest dalej za horyzontem.

Cytuj:
Gwardia to nie FBI i nie ściga po całym świecie. Działa tylko na terenie Królestwa, więc jeśli już coś z ramienia Santic mogłoby Cię capnąć poza nim, to chyba tylko armia.

Więc niech tak będzie poprawię wszystko na armie i powinno być dobrze.

Cytuj:
O Wyspach Nikhud można powiedzieć wiele, ale z pewnością nie to, że są niewielkie i na dodatek stanowią jedną wyspę.

No to jeśli te "wyspy" tworzą jedną całość to chyba to można raczej nazwać jedną wyspą co nie? ^^
To jakie niby są te wyspy? Z tego co widziałem na mapie to w stosunku do Królestwa są naprawdę niewielkie.

Do ostatniego punktu mam pytanie. Jak mogę zwerbować załogę jak ani klanu ani nic nie mam? Nie wyobrażam sobie że musiałbym pisać do każdego z osobna "Cześć. Potrzebuje członków do klanu bym dostał na niego pozwolenie. Przyłączysz się?". To jest lekko nie halo, nie sądzisz?


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czaszka Vartana
 Post Napisane: Cz sty 21, 2010 7:39 pm 
Offline

Dołączył(a): Cz gru 11, 2008 1:45 pm
Posty: 1067
Cytuj:
No to jeśli te "wyspy" tworzą jedną całość to chyba to można raczej nazwać jedną wyspą co nie? ^^

Zdecydowanie nie.
Ale jako że swego czasu zajęłam się pi razy oko opisem Nikhud, nie kłopoczmy Tenar, masz oto zarys charakterystyki wysp:

Archipelag na morzu Nikhud, któremu zresztą zawdzięcza swą nazwę, znajdujący się o dwa dni drogi od lądu, o ile wiatry sprzyjają. Składają się nań trzy pokaźnych rozmiarów wyspy oraz naście pomniejszych, wszystkie o zróżnicowanej dość rzeźbie krajobrazu, z niemałą domieszką terenów wyżynnych. Swego czasu była to kolonia Santic, zasiedlana w głównej mierze przez miłośników morza, którzy jednak nie znosili zgiełku Claritine lub po prostu gorszyli się panującymi tam warunkami. W przeciwieństwie do stałego lądu, wyspy Nikhud wydawały się zawsze miejscem bardzo spokojnym, odciętym od wszelkich waśni, a jego mieszkańcy niewrażliwymi na bezlitosny upływ czasu - byli niespieszni, pogodni, skorzy do uciech, chociaż i niestroniący od pracy, którą to było zwykle rybołówstwo i tkactwo, przynoszące niewiele zysków metropolii. Jednak mieszkańcy Nikhud parali się również piractwem, nad czym władze Santic nie potrafiły zapanować, wkrótce więc, by problemowi zaradzić, postarano się zawrzeć z nimi przymierze i przemianowawszy piratów na korsarzy, za ich pomocą radzić sobie z problemem przemytu. Niebawem w ramach podzięki za udaną współpracę, przydzielono im ziemie Nikhud na własność, oddając niezbyt dochodową kolonię w zamian za znaczne udogodnienie, jakim była współpraca z korsarzami. Od tamtej pory niekontrolowani już zupełnie wyspiarze zaczęli handel na własną rękę, ściągając z różnych stron kontynentu najróżniejsze surowce i zajmując się wytwórstwem uzbrojenia, które następnie sprzedawało i sprzedaje nadal w głównej mierze Santic, ale i każdemu innemu, kto sowicie za nie zapłaci. Ponadto z Wysp wypływają również okręty załadowane świeżymi owocami morza i perłami, dochody z których na kontynencie wymieniane są na drewno, zboże oraz na wino, w którym mieszkańcy Nikhud znajdują upodobanie, przedkładając jego smak nawet ponad pędzone w rodzinnych stronach napitki.

Cytuj:
Jak mogę zwerbować załogę jak ani klanu ani nic nie mam? Nie wyobrażam sobie że musiałbym pisać do każdego z osobna "Cześć. Potrzebuje członków do klanu bym dostał na niego pozwolenie. Przyłączysz się?".

Opcja ustawienia odpowiedniego opisu informacyjnego - jest. Opcja dodania ogłoszenia - jest. Opcja zgłoszenia plotki - jest. Problem - nie ma.

(Cśś, już znikam).


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czaszka Vartana
 Post Napisane: Cz sty 21, 2010 7:51 pm 
Offline

Dołączył(a): So mar 07, 2009 12:33 pm
Posty: 5
Y... he he.. No nie pomyślałem szczerze mówiąc o tym.
*Bije pokłony* Dzięki ci, że podałaś mi szczegółowy opis tych wysp, gdyż wcześniej nic nie mogłem od nikogo wyciągnąć. Natychmiast poprawię opis siedziby.

Brak odzewu ze strony MG i gracza, przedawnione, zamykam.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zamknięty. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 5 ] 

Strona główna forum » Pozwolenia » Klany


 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL